Produkt został dodany do ulubionych - kliknij tutaj aby otworzyć ulubione
Produkt został usunięty z ulubionych
Wybrany produkt został dodany do koszyka
Wybrany produkt został usunięty z koszyka
Kontakt
Koszyk
Zapisz się do NEWSLETTERA |
|


Hydrosfera Airush Team donosi z Meksyku

Ucieczka w ciepłe kraje podczas polskiej zimy już na stałe weszła nam w krew. To już czwarty rok z rzędu, kiedy szusowanie w białym puchu woleliśmy zamienić na pocenie się w cieniu palmy. Po odwiedzeniu Panamy w zeszłym roku, stwierdziliśmy że ludzie, jedzenie, klimat i ilość wiatru w Ameryce Centralnej bardzo nam pasuje i tej zimy, po licznych zmianach decyzji, ostatecznie padło na Meksyk.



Jesteśmy na miejscu już prawie miesiąc. Większość z tego czasu spędziliśmy na Isla Blance w szkółce Ikarus Kiteboarding, skąd mamy kilka minut spaceru na lagunkę z idealnie płaską wodą. Co więcej, bazę prowadzi tata Antarra Racca (ProRider Teamu Airusha), z którym wspólnie pływamy i nagrywamy materiał do filmu, który niedługo będzie można zobaczyć.






Z kolekcji Airusha zdecydowałem się na najbardziej freestylowy sprzęt - latawiec Razor i deskę Livewire. Przygotowywałem się, że będę musiał wpływać się w sprzęt, zwłaszcza że na jesień w Egipcie miałem lekką kontuzję i w sumie miałem 4 miesiące przerwy od ostrzejszego pływania. Jednak rzeczywistość była zupełnie inna. W dwa pierwsze dni na wodzie udało mi się wylądować wszystkie tricki, które dotychczas zrobiłem na kite’cie. Latawce są bardzo stabilne w powietrzu, dzięki siłom na barze zawsze dokładnie czuję, gdzie jest latawiec bez konieczności patrzenia. Po wybiciu dają bardzo fajny luz, ułatwiający przekładanie baru i łapanie grabów. Bardzo pozytywnie oceniam również deskę Livewire, która mimo dużego rockera, zapewniającego miękkie lądowania, bardzo dobrze ostrzy pod wiatr. To zasługa głębokich kanałów na tipach, które przy krótkich 30mm finach dodają desce stabilności i idzie pod wiatr jak po szynach (Maciek).






Diamond - tak nazywa się damska kolekcja Airusha, sygnowana nazwiskiem wielokrotnej mistrzyni świata Bruny Kajiya. Do wyboru są dwa kolory latawców w rozmiarach 5,5m, 7m, 9m i 12m. Do zestawu dochodzi oczywiście czterolinkowy bar Diamond z regulowaną szerokością oraz z krętlikiem. Latawce są bardzo lekkie na barze. Pomimo tego, iż mają bloczki na bridlach to sprawnie reagują, a także szybko wstają z wody. Jeżeli chodzi o skoki w górę to winda jest naprawdę spora, ale też skoki unhooked są bardzo przyjemne. To wszystko sprawia, że latawiec Diamond jest zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych riderek.
Deski z serii Diamond są dwie do wyboru - podstawowa oraz wersja TEAM. Ja pływam na tej pierwszej i zacznę od grafiki, która jest obłędna! Myślę, że kolory przypadną do gustu każdej dziewczynie. Oczywiście wiadomo, że grafika nie pływa, ale nie da się ukryć, że dla płci pięknej jest bardzo ważna :) Deska bardzo ładnie ostrzy i łatwo wychodzi z wody przy skokach. Strapy i pady są mięciutkie i idealnie trzymają stopy (Zuza).





Przed nami jeszcze dwa miesiące meksykańskiej przygody - eksplorowania nowych spotów, podziwiania pięknej natury oraz zajadania się tacosami :)















Słoneczne pozdrowienia od ekipy WGWK - Olka, Zuzy i Maćka!


Hydrosfera Airush Team